A w Tanzanii...

Wielu z nas, zainteresowanych misjami w Afryce, szuka informacji, czyta, słucha opowieści. Często znajdujemy, nawet w Internecie różne akcje zbierania środków na projekty, m.in. na szkoły. Chciałabym opowiedzieć o szkołach i uczniach, jakie ja widuję tutaj w Tanzanii, w której mieszkam od prawie trzech lat. Pracuję na co dzień z młodzieżą i znam ich potrzeby, radości, smutki, wyzwania, ich codzienność.

Rzecz, która cały czas niezmiennie mnie zachwyca w uczniach z Tanzanii to ich pragnienie wiedzy! Edukacja tutaj nadal nie jest powszechna. Mówi się wiele, że każdy człowiek na świecie powinien mieć prawo i dostęp do edukacji, ale nie jest to takie proste tutaj. W Polsce każde dziecko chodzi do szkoły, mamy wybudowane piękne gmachy z kolorowymi ścianami, ociepleniem, salą sportową, czasem basenem. Nauczycieli jest więcej niż potrzeba, biblioteki - pełne książek, które coraz rzadziej ktoś chce czytać. Zajęcia z technologii informacyjnej to nuda, bo teraz każdy w domu (albo plecaku) ma swój laptop, tablet, czytnik e-booków i smartfon. A w Tanzanii...

Dziecko, które chce iść do szkoły, najpierw musi znaleźć kogoś, kto mu kupi mundurek i buty, zeszyty, czasami rower. Nie wszystkie dzieci mają rower, niektóre są podwożone przez kolegów na ramie, bagażniku. Większość z nich idzie do szkoły z daleka, nawet 10 km. Każdy natomiast musi mieć mundurek i czarne, skórzane, kryte buty – bez tego nie może wejść do klasy. Niektórych nie stać, żeby kupić zeszyty na wszystkie zajęcia, używają wtedy jednego zeszytu do dwóch przedmiotów, zapisując go od początku i od końca. Nie jest to dozwolone, więc otrzymują kary, czasami cielesne – te akurat są dozwolone. Moim znajomym nauczycielom jest trudno zrozumieć, dlaczego ja nie biję dzieci, nawet się ze mnie śmieją, że jestem zbyt „delikatna”.

Dziś jedna z uczennic zapytała mnie, czy potrafię jeździć na rowerze. I była szczerze zdziwiona, że tak. Rower to pojazd ludzi biednych, a biali przecież mają pieniądze. Więc moi uczniowie o wschodzie słońca są już w drodze do szkoły. Przed lekcjami sprzątają wszystkie klasy, ponieważ nocny wiatr nawiał piasku do środka, a po lekcjach żadna pani nie zamiotła – porządki to zadanie uczniów, nie pracowników szkoły. Po sprzątaniu czekają na wspólny apel, w czasie którego wciągana jest flaga na maszt szkoły i śpiewany hymn Tanzanii „Boże pobłogosław Afrykę” („Mungu ibariki Afrika”). Czasami są też ćwiczenia na rozgrzewkę, krótka mowa któregoś z nauczycieli, ogłoszenia, wszyscy stoją równo w rzędach, nikt nie przeszkadza, choć czasami jest nudno. Jeszcze lekcje się nie zaczęły, a uczniowie są już od ponad godziny w szkole. Po apelu wszyscy udają się do klasy. Plan lekcji nie jest taki oczywisty. Brakuje nauczycieli uczących niektórych przedmiotów, zwłaszcza fizyki, chemii, biologii. Lekcje te nie odbywają się, dopóki nie przyjedzie jakiś nauczyciel. A kiedy przyjedzie, to biologia jest przez cały dzień, albo przez cały tydzień, aż omówione zostaną wszystkie tematy. Wtedy nauczyciel jedzie do kolejnej szkoły.

W szkole nie ma sklepiku, zwykle nie ma stołówki. Czasami szkoła organizuje kucharki i miejsce na palenisko. Uczniowie składają się na jedzenie – ryż, fasolę, mąkę kukurydzianą, wypłatę dla kucharek. Przynoszą swój talerz i mogą dostać ciepły posiłek. Jedzą pod drzewem, przy klasie. W szkole nie ma korytarza, ale jest podwórko lub dziedziniec. Budynki klas są rozrzucone wokół kampusu. Dla starszych uczniów szkół średnich czasami zbudowane są dormitoria, młodsi zwykle wracają do domów każdego dnia. Rzadko w szkole wiejskiej jest prąd. Widuję jednak systemu solarowe w klasach dla najstarszych uczniów, zostają oni po lekcjach do nocy, aby przygotowywać się do matury. Ewentualnie wracają do szkoły na wieczór. Nie chcą uczyć się w swoich domach. Tam mają do dyspozycji latarkę i swoje własne notatki, szybko robią się śpiący, ucząc się po cichu. Nie mają podręczników. W 60-osobowej klasie może 10 uczniów posiada książki. Dlatego młodzież uwielbia uczyć się razem, w grupach – w szkole, przy parafii, czasami po prostu pod drzewem. Mają wtedy szansę poczytać na głos podręcznik, robić powtórki, dyskutować, poprawiać swoje błędy.

Każdy młody człowiek w Tanzanii wie, że edukacja jest szansą na lepszą przyszłość całej jego rodziny, ale też na rozwój kraju. Wyedukowany może otrzymać pracę ze stałym dochodem i pomagać swoim rodzicom i rodzeństwu, może wpływać na sytuację swojego społeczeństwa, budować kraj. Wielu z nich chce być nauczycielami, lekarzami, inżynierami i pracują bardzo ciężko, aby osiągnąć ten cel. Tanzania chce stać na własnych nogach, zatrudniać swoich obywateli, troszczyć się o nich własnymi siłami. Bez edukacji nie będą w stanie tego zrobić.

ANNA BIENIEK, Bugisi-Tanzania


Wpłaty proszę kierować na konto:
06 8857 0002 3012 0164 5799 0019

Tytuł wpłaty: "Misje - na pomoc misjonarzom"

Naszych dobrodziejów wspieramy serdeczną modlitwą i Ofiarą Mszy św. - szczególnie w każdą II-gą Sobotę miesiąca!

Możesz podać swoje dane osobowe, aby stworzyć druk wpłaty. Po utworzeniu druku możesz go wydrukować i wpłacić wybraną kwotę na poczcie lub w dowolnym banku.

Jeśli nie wypełnisz danych zawsze możesz wpisać je ręcznie.